Gdzie są Twoje dane

Krótko: na Twoim własnym serwerze w Europie. Poniżej to samo, tylko dokładniej — bez marketingu.

Osobny serwer, nie wspólna aplikacja

Każda osoba dostaje własną maszynę w europejskim centrum danych. Nie jest to konto w jednej wielkiej aplikacji, w której wszyscy siedzą obok siebie. Twoje dokumenty, notatki i wszystko, co asystent o Tobie pamięta, leżą na tym jednym serwerze i nie mieszają się z niczyimi innymi.

Konkretnie: Hetzner, Norymberga, Niemcy. Maszyna stawiana od zera pod Ciebie, z dostępem wyłącznie na klucz — bez haseł, bez panelu logowania, którego ktoś mógłby spróbować odgadnąć.

Nikt nie czyta Twoich rozmów

Dbam o to, żeby asystent działał — nie o to, co mu piszesz. Do utrzymania instancji potrzebuję wiedzieć, czy odpowiada i ile zużył, a nie co powiedział. Panel, który dostajesz, pokazuje liczby i kategorie spraw; ich treści nie ma tam ani ja jej nie oglądam.

Zdarza się jedna sytuacja, w której muszę zajrzeć głębiej: kiedy coś się zepsuje i zgłosisz mi problem. Wtedy pytam o zgodę i mówię, czego dotyczy — nie robię tego po cichu.

Poufność na piśmie

Przy zamówieniu zawieramy umowę z klauzulą poufności — jej kopię dostajesz mailem. To nie jest deklaracja na stronie, którą można w każdej chwili zmienić — to dokument, który masz u siebie.

Twoje rozmowy niczego nie trenują

Nic z tego, co piszesz asystentowi, nie trafia do żadnej wspólnej bazy ani do uczenia modeli. Asystent uczy się tylko Twoich spraw i tylko u Ciebie — to dlatego z miesiąca na miesiąc trzeba mu coraz mniej tłumaczyć.

Co się dzieje, kiedy zadajesz pytanie

Żeby asystent mógł odpowiedzieć, treść pytania trafia na moment do modelu językowego. Wybieram wyłącznie takich dostawców, którzy pracują w trybie zerowej retencji — przetwarzają zapytanie i nie zapisują go. Zostaje im wyłącznie licznik: ile słów, jak długo to trwało. Treści nie ma tam ani sekundy dłużej, niż trwa odpowiedź.

Dostawcy, którzy zastrzegają sobie prawo do przechowywania zapytań, są u mnie zablokowani — również ci tańsi. To najdroższa decyzja w całej tej usłudze i nie zamierzam jej zmieniać. Pamięć asystenta, dokumenty i historia Twoich spraw i tak nigdy nie opuszczają Twojego serwera.

Telegram — co przez niego idzie

Rozmawiacie na Telegramie, więc same wiadomości przechodzą przez jego serwery — tak jak SMS-y przechodzą przez operatora. To, co najważniejsze, czyli pamięć asystenta, pliki i dokumenty, zostaje na Twoim serwerze, nie w komunikatorze.

Płatność i portret asystenta

Przy zamawianiu dochodzą dwaj dostawcy, obaj tylko na ten jeden moment. Stripe obsługuje płatność: numer karty albo kod BLIK wpisujesz w jego formularzu i trafiają wyłącznie do niego — nigdy na mój serwer. Ja dowiaduję się tylko tego, że płatność przeszła, i na jaką kwotę.

Jeśli skorzystasz z generowania portretu asystenta, rysuje go OpenAI. Wysyłam tam imię asystenta, wybrany styl i to, czym się zajmujesz — bez numeru telefonu i bez adresu e-mail. Ten krok można pominąć jednym kliknięciem i nic to nie zmienia w działaniu asystenta.

Koniec współpracy

Kiedy kończymy, pakuję całość i oddaję Ci ją. Serwer znika razem z zawartością — nie zostaje sobie „na wszelki wypadek”.

Co ustalamy przed pierwszym zadaniem

  • Do czego asystent ma dostęp, a do czego nie — decydujesz Ty.
  • Czego mu nie powierzasz. Część osób nie oddaje na przykład kalendarza spotkań i to jest zupełnie w porządku.
  • Kiedy i o czym ma się odzywać sam.

Formalna wersja tego wszystkiego — podstawy prawne, okresy przechowywania, Twoje prawa — jest w polityce prywatności. Jeśli czegoś tu brakuje, napisz na hello@asystenci.tech.